W przedstawionej w styczniu br. informacji rządu dotyczącej górnictwa węglowego sporo miejsca poświęcono bezpieczeństwu:

   W przedstawionej w styczniu br. informacji rządu dotyczącej górnictwa węglowego sporo miejsca poświęcono bezpieczeństwu: przyczynom wypadków, nasilającym się zagrożeniom i podejmowanym wysiłkom dla poprawy stanu bhp.

   W tej informacji znajdują się też przygnębiające tabelki. Z jednej wynika, że w okresie restrukturyzacji górnictwa (16 lat) zginęło pod ziemią 360 ludzi. To liczba bolesna.

   Za stan bezpieczeństwa w górnictwie odpowiadają m.in. organy nadzoru górniczego. Jednym z nich jest prezes WUG. W art. 107 prawa górniczego wyliczone są jego szczególne zadania. Niestety, brak w nim zadania bardzo ważnego, które nakazywałoby dokumentować wypadkowość.

   Według szacunków fachowców, od 1945 r. w kopalniach śląskich życie utraciło ok. 10 tys. górników. Każda z tych ofiar to czyjś syn, brat, mąż, ojciec, dziadek. Próżno szukać w archiwach ich nazwisk, próżno pytać o okoliczności ich śmierci, bowiem w aktualnym stanie prawnym Wyższy Urząd Górniczy nie ma ustawowego obowiązku podawania do wiadomości publicznej informacji o górnikach, którzy ponieśli śmierć w czasie pracy. W demokratycznym państwie wydaje się to przypadkiem niebywałym.

   Pytam pana ministra: Czy widzi pan potrzebę wprowadzenia ustawowego obowiązku dokumentowania i archiwizowania wypadków śmiertelnych i bardzo ciężkich kończących się śmiercią? Czy widzi potrzebę wydania Księgi Poległych Górników od 1945 r.?

   Z poważaniem

   Poseł Alojzy Lysko

   Bieruń, dnia 20 lutego 2007 r.


niezarejestrowana strona | niezarejestrowana strona | wymiana linkow | 906 | brak hosta Komputery Techno Sety Trance